Brak produktów w koszyku.
Król cynku – Karol Godula.
Karol Godula to jedna z najbardziej niezwykłych postaci śląskiej historii przemysłu. Wokół jego nazwiska szybko narosły legendy, ale nawet bez nich jego życiorys robi wrażenie: syn leśniczego stał się właścicielem kopalń, hut i całych wsi, a przy tym żył skromnie, niemal ascetycznie.
Od pisarza u hrabiego do zarządcy wielkich majątków
Urodził się 8 listopada 1781 roku, uczył się w Rudach Wielkich i w Opawie. Zawodowo zaczynał jako pisarz u hrabiego Ballestrema, lecz dzięki talentowi do liczb, żelaznej dyscyplinie i świetnej organizacji szybko awansował. Zarządzał majątkiem pana i współtworzył nowe zakłady przemysłowe, w tym cynkownię „Karlhütte”, zdobywając doświadczenie, które później wykorzystał na własny rachunek.
Imperium Goduli: kopalnie, huty i… całe wsie
Równolegle budował własny interes. Najpierw uruchomił kopalnię galmanu „Maria”, a potem zaczął inwestować coraz odważniej, kupując całe wsie: Orzegów, Szombierki, Bobrek i Bujaków. W latach 20. XIX wieku, gdy wielu przedsiębiorców bankrutowało, Godula potrafił kupować tanio i rozwijać firmy w trudnym czasie. Działał szybko, liczył chłodno i podejmował decyzje bez sentymentów.
Liczby, które nie biorą się z magii
Gdy zmarł 6 lipca 1848 roku we Wrocławiu, jego majątek szacowano na około 2 miliony talarów. Pozostawił 19 kopalń galmanu, 40 kopalń węgla, trzy huty cynku i udziały w „Hucie Karol”. To nie była „czarodziejska różdżka” – choć i takie historie krążyły – tylko praca, wiedza, odwaga i świetna organizacja.
„Diabeł z Rudy Śląskiej” i samotnik bez salonów
Godula nie był człowiekiem towarzyskim. Unikał salonów, nie szukał spółek ani układów, działał twardo i po swojemu, przez co zyskał przydomek „diabeł z Rudy Śląskiej”. Plotkom sprzyjał też jego wygląd: „złowieszcza” twarz była śladem brutalnej napaści z młodości. On sam zdawał się tym nie przejmować – ważne były wyniki i porządek w papierach.
Skąpiec czy asceta? Skromność, którą mylono z chciwością
Czy był skąpy? Bardziej pasuje słowo „oszczędny”. Współcześni pisali, że żył bardzo skromnie, ubierał się jak prosty Górnoślązak, w jedzeniu i piciu był umiarkowany, nie wydawał na zbytki. Przy ogromnym majątku taki styl życia łatwo brano za skąpstwo, choć dla niego prawdziwą satysfakcją było pomnażanie kapitału, a nie demonstracja bogactwa.
Testament, który zaskoczył wszystkich: śląski Kopciuszek
Największą sensację wywołał jednak testament. Godula zapisał majątek nie rodzinie, lecz sześcioletniej Joannie Gryzik, podopiecznej swojej gospodyni Emilii Lukas. Dziewczynka, nazywana „śląskim Kopciuszkiem”, po latach została hrabiną Joanną Schaffgotsch z przydomkiem von Schomberg-Godulla i potrafiła jeszcze powiększyć odziedziczoną fortunę. To dzięki niej prochy Goduli spoczęły w Szombierkach, a jego historia przetrwała w pamięci regionu.
Dlaczego warto o nim pamiętać?
Dziś mówi się o nim „król cynku” i „śląski Rockefeller”. Jego losy pokazują, że siłą śląskiego przemysłu były upór, umiejętności, konsekwencja i świadoma skromność. A mit „skąpca” to często tylko cień, jaki rzucały miliony liczone w talarach.



